10.01.2010 - jakże niekonsekwentna jestem.
Urodziny taty. Urodziny super, choć było mało osób: ciocia Halina z "narzeczonym" i Pani Małgorzata to i tak było całkiem miło,sympatycznie, wesoło i jak zawsze GŁOŚNO. Tato dostał morze wódki, a może nawet ocean :P. Za to po imprezie odbyła się nieciekawa rozmowa ze S. na tematy, że się tak prawda wyrażę, ogólne - dotyczące imprez. Rozmowa w której napadł na mnie z nie do końca dobrze dobranymi słowami zakończona moim jakże uroczym "pierdol się, tak?".Od tego czasu oczywiście cisza.
Zaraz go przeproszę, ale tylko za to słowo.
Przeprosiłam.
11.01.2010 - nothing interesting. Cisza w eterze po stronie Miechowickiej.
Foch albo nie wiem co jeszcze. Zresztą... czy to w ogóle ważne?
Obawiam się, że nie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz