20100117

tak bywa

W życiu bywa tak, że czasem ma się ochotę zburzyć ten domek z piasku i zacząć budować od nowa. Tylko z pozoru jest to "niemożliwe", decydującym czynnikiem jakiego nie posiadam jest odwaga. I trochę zdrowego rozsądku. Gdzieś tam w środku wiem, że to, że chwilowo mam dość to tak naprawdę tylko złudzenie zwizualizowane zmęczeniem materiału.

15/01
Randka. Sphinx. Rachunek na 50 zeta. Ucieczka do busu. Niedosyt.

16/01
Toner, Dębowe Mocno Przewiązane Czerwoną Wstążką, poszukiwania sklepu z piżamą - nieowocne , zeszyt szesnastokartkowy i swoboda posiadania źródełka w postaci zaopatrzonego konta.
PS. Wuzetka skonsumowana w domowych pieleszach z własną ukochaną jedyną w swoim rodzaju rodziną. Kieliszeczek żołądkowej gorzkiej o dziwota! słodkiej. Sprzątanie i spółka. Ally McBeal i spółka. Po prostu sobota.

17/01
Pobudka 4 rano. Przymarzanie stopami do placu Andrzeja przez 40 min w oczekiwaniu na transport. Finał: bdb z badań słuchu; db z psychologii; zal z zajęć praktycznych. Dzienniczek praktyk. Ocena ofert sal weselnych przy konsumowaniu dymu z fajki i z Nowej Huty. Droga powrotna. Podziękowania dla Kordianosa. Kawa w MacDonaldzie. Bus z Olkiem. Tuptusianie do domu z Arki Wioski w otoczeniu promieni słonecznych i tłumaczenie sobie, że to dla zdrowia i dla witaminy D. Obiadek. Ally. W tak zwanym międzyczasie... odwołana randka.
Życie.

Brak komentarzy: