20100529

z nudów?

Jutro szkoła, Kraków czeka, nic tylko przeżyć do wieczora, przetrwać noc, i Kraków. I dwa egzaminy i wkurw i mam to w dupie. Tak wy du pie e. Luz. Życie.
Ostatnio często sobie to powtarzam, depresja osiągnęła stadium "co prawda wstałam dziś z łóżka, ale nie wiem po co". Napisałam, przyznałam się do tego. Jestem trochę nieszczęśliwa i piekielnie samotna. Powiedziałam. Znowu problem. Ha ha ha. A czego się spodziewałaś moja droga? Właśnie czegoś w tym rodzaju.
Zaczyna mnie martwić mój stan psychiczny, bo ewoluuje? Tak, w złym kierunku, bo liczyłam że się polepszy, a tu kupa, luźny stolec tak zwany nawet powiedziałabym.Wszystko się pierdoli a ja siedzę, patrzę i już nawet nie myślę. Po prostu. Siedzę i patrzę. I mi żal? Skądże! Życie.
Inspirują mnie tragedie. Ale się ich boję.
Tfu!

Brak komentarzy: