Jakoś przemilczał mi się fakt urodzin, w ogóle urodziny moje drugi raz z rzędu przeszły bez większego, większego? kurde nawet mniejszego echa! W zasadzie to w ogóle echa nie było. Bo było źle. Ale chcemy zapomnieć, wnioski wyciągnięte z głupoty ludzkiej, która zresztą trwa i niewiadomo jeszcze jak długo będzie trwała więc po o kruszyć kopię i mieć do siebie pretensje? Chciałam te urodziny jakoś takoś uświetnić sprawić sobie przyjemność, no ale jak się siebie nie za bardzo kocha to trudno o jakieś uczucia do własnej osoby. Wiem, to jest straszne. Wszystko odkładam na później. Tzn. te najgorsze rzeczy.
A może po prostu nie mam pomysłu jak siebie uszczęśliwić. Trudna sprawa. Skomplikowana sprawa. S. o wiele bardziej świętował moje urodziny. Dostałam prezenty naprawdę przemyślane i naprawdę mnie uszczęśliwiające. Jednym z nich było wyjście do teatru :) Do dzisiaj się uśmiecham na ten wypad :) kilka godzin ale tak totalnie uszczęśliwiających, pozytywnych do granic możliwości.... :D mam nadzieję że on też tak uważa. Chyba tak.. ;) a poza tym... leczę się elczterowo. Byczę się, kaczę i indyczę ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz